Reply | Original | Permalink | Tweet@Zbyszek: A nie wiem ;)
Reply | Original | Permalink | Tweet@Zbyszek: „a” jest spójnikiem. Pozostałe to chyba przyimki, ale głowy nie dam ;)
Reply | Original | Permalink | Tweet@didie: Ja też zasięgnąłem opinii prawnika i jego interpretacja była taka, jaką przytoczył Tomasz Tybulewicz: licencja na WP zobowiązuje mnie do przekazania mojemu Klientowi kodu źródłowego oraz treści licencji. Umieszczenie stopki lub pozostawienie brandingu panelu administracyjnego nie jest wymagane. Twórcy WP wydają się podzielać tę opinię, inaczej tworzenie np. plug-inów, które „brandują” panel administracyjny byłoby zabronione. Tymczasem są one dostępne, oficjalnie na stronie WP. W projektach, na które mam całkowity wpływ (np. ten blog), nie usuwam informacji o WP ze stopki. Ba, dokładałem się kilka razy do projektu, udostępniając np. jedną z pierwszych polonizacji WP (znajdziesz ją na tym blogu wśród wpisów z 2005 roku, polonizacja była całkiem popularna, sądząc po komentarzach, w 2006 roku udostępniłem polonizację do wersji 2.0). Umówmy się zatem, że daleko mi do sugerowanej przez Ciebie hipokryzji ;) Zrobiłeś coś podobnego we własnym zakresie? ;)
Reply | Original | Permalink | Tweet@didie: Tomasz Tybulewicz i Jenny mają rację. Licencja WP nie wymaga podania nazwy silnika na stronie z theme, który jest de facto naszym dziełem. Sprawdziłem to pierwszy raz, kiedy ktoś zwrócił nam uwagę (na Facebooku właśnie) na ten fakt. Natomiast podania linku wymagają niektóre plug-iny (np. cForms) i to robimy, zgodnie z licencją. Nie zatajamy też nigdy przed Klientem informacji, na czym oparty jest system zarządzania witryną – jest to naszym zdaniem zaleta. WP może być zmieniany, zarządzany przez dowolną osobę, nie przywiązujemy Klienta do nas jakimś utajonym kodem. Jakość obsługi to nasz sekret ;)
Reply | Original | Permalink | Tweet@Jacek: Co masz przeciwko takiemu składowi? ;)
Reply | Original | Permalink | Tweet@Jacek: Moim zdaniem to zawsze błąd, a jak sobie z nim poradzisz, to już inna sprawa. Zostawienie błędu składu w imię dobrego wyglądu kolumny do mnie nie przemawia. Wiem, że wszystko zależy od założeń, ale jeśli kolumna wygląda źle kiedy zrzucam spójniki, to może lepiej jej nie składać w justunek, tylko w chorągiewkę? Albo zmienić szerokość ;) Sporo lat pracowałem w wydawnictwie i tam nie było usprawiedliwienia dla takich błędów :)
Reply | Original | Permalink | TweetGratulacje :)
Reply | Original | Permalink | Tweet@Łukasz: W Łodzi na razie nie planuję, zapraszam do Warszawy lub Wrocławia :)
Reply | Original | Permalink | Tweet@Dorota: NK jako platforma biznesowa? ;)
Reply | Original | Permalink | Tweet@Marcin: Zawsze do usług ;)
Reply | Original | Permalink | Tweet@Zbirkos: To prawda, NK to sieć „mało zaangażowana”. Dla mnie też głównym źródłem wejść są GoldenLine i Facebook. Do tego dochodzi jeszcze Twitter czy Wykop (który trudno nazwać społecznościówką chyba).
Reply | Original | Permalink | Tweet@Przemek: Świetna porada :)
Reply | Original | Permalink | TweetTeż dostałem taką informację, w moim przypadku o słowniku reklamy (swoją drogą, fajna dywersyfikacja). Problem polega na tym, że przejrzałem ten słownik i hasła są bardzo często „pożyczone” ze stron agencji reklamowych. Pytałem pani, która przysłała mi informację, kto jest autorem haseł. Odpowiedziała, że „pracownicy Jobexpress”. W tym kontekście porównaj sobie http://www.enigmatis.pl/?pid=39 i http://slownikmarketingu.pl/2010/02/desktop-marketing/
Dla mnie to plagiat. Rozumiem, że w większości przypadków definicje są oczywiste, ale akurat w marketingu ktoś czasem wykonał spory wysiłek, żeby opisać pewne zjawisko. Takie „pożyczanie treści” jest mało ciekawe…
Reply | Original | Permalink | Tweet@Dominik: Niezły pomysł :) A siódemki? Jakoś tak się składa ;)
Reply | Original | Permalink | Tweet@mw: Przyznaję, raport przeleżał u mnie trochę w zakładkach, zanim „dojrzałem” do tego tekstu ;) Ale bardzo stary nie jest, sierpień zeszłego roku. Choć wcześniejsze badania, które cytuję, pochodzą także z 2006 roku.

